piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 12

- Nożyce!
- Pan jest świrnięty! - Powiedziała przerażona pielęgniarka.
- Nie ględź! Dzięki mnie, ludzie będą nieśmiertelni i wiecznie młodzi! A teraz podaj te nożyce.
- Jak pan chce to zrobić? Ona jest nieżywa.
- Tak Ci się tylko zdaje kochanieńka. - Szepnął. - A teraz! Podać mi księgę.
- Co pan ma zamiar zrobić?
- Zobaczysz! Podaj księgę! - Oparł się o stół.
Wziął od pielęgniarki księgę i zaczął przewracać kartki po kolei szukając czegoś.
- No, jest. Już myślałem, że jakimś trafem nie ma tego tematu co zaznaczyłem.
- Co tam jest napisane?
- Siedź cicho! Zapal świeczki kobieto.
- Wszystkie?
- Jak chcesz, to tylko tak dla przyjemności. Wszystko dobrze ze sprzętu działa?
- Tak panie doktorze.
- To dobrze. Podaj świeczkę i idź na górę.
- Mam tu tak pana zostawić? Będę przy twoim boku.
- Nikt nie wie? - Polał woskiem ciało.
- Nikt. Co pan robi?
- Rysuję woskiem, tak jak jest na rysunku. - Pokazał księgę.
- Oh drogi Boże.. Co to jest za księga? To nie wróży nic dobrego!
- Będziesz w końcu cicho? Oddaj mi to. - Wyrwał jej z rąk książkę.
- To jest książka namaszczania ludzi czy co?
- Nie. Zobaczysz.
- Czegoś jeszcze potrzeba? - Była niespokojna i ciekawska.
- Weź podłącz ją pod respirator i wyłącz lampy.
- Ale nic nie będziemy widzieć..
- Mamy świeczkę tak?
- Przeraża mnie ta sprawa. Na prawdę. - Poszła do wyłącznika i wyłączyła lampy.
Zaczął nacinać całe ciało i wymawiać słowa, które są zapisane w księdze.
Zaczął odprawiać wielki rytuał. Nagle przez przypadek jedna ze świeczek, która stała na szafce w szeregu świeczek, spadła.
- Doktorze! Pali się! - Zasiała się panika
- To dobrze! Uspokój się kobieto! Tak ma być!
Płomień wspinał się po kolumnie. Nic innego się nie paliło. Choć było wszystko z drewna.
- A teraz powtarzaj za mną wszystkie słowa z księgi! - Zaczęło się.
Ofiara psychicznego doktora zaczęła się trząść jak i wszystkie rzeczy w tym pokoju.
- Co się dzieje?! - Krzyknęła spanikowana pielęgniarka i zaczęła składać modlitwy.
- Nie! Nie rób tego! Nie módl się! - Nagle wszystkie ostre narzędzia "ożyły" i rzuciły się na bezbronną pielęgniarkę.
- No nieźle! Teraz mam jednego trupa, gdzie ja ją schowam? - Nagle ofiara chwyciła ręką za krwawy fartuch doktora.
Była przypięta do stołu operacyjnego. Szarpała się. Niestety opaski pękły i mogła wstać.
- Jestem Geniuszem!! - Zaczął się głośno śmiać.

5 komentarzy:

  1. Tego sie nie spodziewalam o.o ale czekam na 13 rozdzial xD /Marzena

    OdpowiedzUsuń
  2. nie za bardzo ogarniam ten rozdział
    czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Eeeee przeczytałam... emm... ok... CO TO ZA LEKARZ?! To jakiś psychol! Co on frankeinstaina chce ożywić?! Ale najważniejsze... co ma to wspólnego z historią??? Pewnie to coś żyje pod Connorem za tymi drzwiami! Con wiej! Ahh zapomniałam... Wsadzili ci nogę do gipsu! Czekam na next!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra...to było dziwne xD
    czekam na next ♥ ---->

    OdpowiedzUsuń
  5. What... the f*ck? Ale i tak czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń