Z pozycji leżącej, powoli zmieniałem na siedzącą. Bez celu, rozglądałem się po pokoju.
Sięgnąłem pod poduszkę i chwyciłem za kwadratowy przedmiot. Wyjąłem telefon i sprawdziłem, która jest godzina.
- 12:34.. - Upuściłem telefon na poduszkę i wyciągnąłem się.
Podrapałem sie po brzuchu i wstałem z łóżka. Otworzyłem szafę i długo szukałem ubrań, które by pasowały do siebie.
W końcu znalazłem i ubrałem się. Wyszedłem z pokoju. Na korytarzu panowała taka cisza, taki spokój..
Z Bradem to było wiecznie głośno.. wiecznie on był najgłośniejszy ze wszystkich..
Szedłem w kierunku stołówki. Wszedłem do pomieszczenia i usiadłem przy stoliku z talerzem jedzenia.
Samotnie zjadłem 1/4 tego, co było na talerzu i oddałem naczynie.
- Hej, ty myślisz, że mamy komu oddawać resztki? Nic praktycznie nie zjadłeś! - Oburzyła się kucharka.
- Przepraszam, ale nic praktycznie mi nie przechodzi przez gardło. - Powiedziałem spokojnie i wyszedłem stamtąd.
Rozglądałem się po całym korytarzu.. Dokładnie tak samo, jak przyszedłem tu poraz pierwszy.
Wszedłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Moje myśli krążyły wokół wszystkiego. Całego tu pobytu tutaj. Jak ciężko mi było na samym początku.. Pierwsze słowa z Bradem, pierwszy uścisk, pierwszy pocałunek.
Do głowy przyszedł mi pewien pomysł.
Zerwałem się i wyciągnąłem zeszyt z tekstami piosenek i zacząłem tworzyć kolejną piosenkę.
W pewnym momencie zacząłem płakać. Lecz nie przerywałem śpiewania.
I always needed time on my own
I never thought I'd need you there when I cry
And the days feel like years when I'm alone
And the bed where you lay is made up on your side
[ref.]
When you walk away I count the steps that you take
Do you see how much I need you right now?
When you're gone
The pieces of my heart are missing you
When you're gone
The face I came to know is missing too
When you're gone
All the words I need to hear
To always get me throught the day
And make it okay
I MISS YOU
I've never left this way before
Everything that I do reminds me of you
And the clothes you left, they lie on my floor
And they smell just like you, I love the things that you do
[ref.]
We were made for each other
Out here forever
I know we were
yeah, yeah
And all I ever wanted was for you to know
Everything I do I give my heart and soul
I can hardly breathe, I need to feel here with me.
[ref.]
Poczułem ukłócie w sercu. - To z tęsknoty, to z cierpienia, jakie przeżywam wewnątrz.
Odłożyłem gitarę i schowałem zeszyt. Otarłem swoje łzy.
Bradzio kazałby mi przestać płakać. Muszę się ogarnąć. - Po tych słowach spoliczkowałem się.
Zmieniło mi to trochę nastawienie.
Nagle na korytarzu rozbrzmiały się wrzaski. Nie wiedziałem co się dzieje.
Wstałem ociężale z łóżka i wolnym krokiem podszedłem do drzwi. Nasłuchiwałem chwilę.
- Doktorze, lepiej nic nie mówć!
- Chłopak musi wiedzieć. - Nagle otworzyły się drzwi.
W nich stał doktor McCurdy.
- Witaj Connor.
- Cześć.. Coś się stało?
- Tak. stało się.
- Znaleźliście loczka?
- Znaleźliśmy. - Przytaknął.
Moje serce przyspieszyło swoją pracę. Ucieszyłem się niezmiernie.
- Gdzie mój misio jest?
- Chodź ze mną. - Ruszyłem za Jackiem.
Tak bardzo się cieszyłem. W końcu mogę go wyściskać, mogę go wycałować, poczuć jego zapach.
Chciałem skakać z tej radości.
Weszliśmy do toalety.
- To jakiś żart? Czy po prostu twój pęcherz nie wytrzymuje? - Zaśmiałem się.
Jack otworzył mi jedną z trzech kabin.
Uśmiech zniknął mi z twarzy. Do moich oczu nabrały się łzy.
- Nie.. to nie on. Nie wierzę wam.
- Przykro mi Connor.
- TO NIE JEST MÓJ BRADZIO! - Wydarłem się. Łzy same zaczęły mi spływać po policzkach.
Widziałem zakrwawionego bruneta, sinego..
Wtuliłem się w niego.
- Jesteś taki zimny.. Zawsze byłeś ciepły. Nie, to nie prawda. Powiedz, że żartujesz. - Potrząsałem chłopakiem.
Niestety nic mi nie odpowiadał.
- Brad nie rób mi tego prosze! - Nie mogłem się opanować. Zacząłem ryczeć.
- Byłeś moim wszystkim.. wszystkim co mam. Ty jeden uważałeś mnie za kogoś pożytecznego. Nie możesz tak po prostu odejść.. Nie.. - Wtuliłem się jeszcze bardziej, przy czym dławiłem się swoimi łzami.
- Connor! Nie dotykaj zwłok! - Odciągał mnie doktor, który dopiero teraz zauważył co robię.
- NIE! JA CHCĘ DO BRADZIA! ZOSTAW MNIE! - Wyrywałem się.
- Przestań!
- Nie zdążyłem się nawet z nim pożegnać.. - Zacząłem płakać na ramieniu McCurdiego.
- Rozumiem Cię.. Spokojnie, już jest dobrze.
- Nie! Nie rozumiesz mnie! Nikt mnie tu nie rozumie! Każdy mnie uważał za nieudacznika! Tylko Brad widział we mnie dobro! Tylko on mnie doceniał!! Nie jest dobrze! Nikdy już nie będzie dobrze! - Odepchnąłem go.
Zacząłem się dusić.
- Ball, gdzie twój inhalator?
- Nie chce żadnego inhalatora! Chcę do mojego aniołka! Chcę umrzeć!
- Nie pozwolę na to! Nie możesz umrzeć.
- On nie zasługiwał na to.. - Na siłę wcisnął mi ten przeklęty inhalator.
Zaciągnąłem się jeden długi raz. Odkaszlnąłem.
- Bradziu, skarbie.. - czołgałem się do bruneta.
Gdy ostatni raz tuliłem się do mojego loczka, kiedy ostatni raz miałem cały mój świat w swych ramionach, ujrzałem kartkę, którą trzymał w prawej ręce. Była trochę zakrwawiona, ale sięgnąłem po nią.
- Co wy robicie? Zostawcie go! - Zabierali chłopaka gdzieś.
- ON JEST MÓJ! - Krzyknąłem najgłośniej jak potrafiłem.
W tej chwili poczułem jak moje serce pękło na miliony kawałki. Teraz jestem sam.. Sam jak palec.
Z kim będę się śmiał? Z kim będę się przytulał? Dla kogo będę żył?
- Tak bardzo Ci współczuję.. - Położył na moim ramieniu swoją dłoń.
Strzepnąłem ją gwałtownie i uciekłem do pokoju.
Wbiegłem do pomieszczenia, w którym cały czas byłem z Bradem. Upadłem. Zacząłem wyć. Nie płakać, wyć.
- BOŻE! TY NIE MASZ UCZUĆ! JESTEŚ OKRUTNY! DLACZEGO JEGO? DLACZEGO JEGO WZIĄŁEŚ? A nie mnie? - Waliłem pięściami w podłogę. - CO ON CI TAKIEGO ZROBIŁ?!
- Jeżeli ty w ogóle istniejesz, daj mi jakiś znak.. Odezwij się. Proszę.
Usłyszałem pukanie. Weszli do pokoju James i Amanda.
- Czego chcecie?
- Connor, wiesz.. jakby co, masz zawsze też nas..
- Wyjdźcie stąd.
- Proszę Cię.. To dla nas też jest szok.
- ZOSTAWCIE NAS SAMYCH! - Wstałem i wyrzuciłem ich za drzwi.
Powoli zbliżyłem się do łóżka i usiadłem na nim. Wyjąłem z kieszeni złożoną kartkę od Brada.
Kochany Connorku.
Jeżeli to czytasz, to znaczy, że Jack znalazł mnie w tej kabinie. Martwego. W tym liście chciałbym Cię przeprosić, za wszystko. Nie mogłem dłużej tego wytrzymać. Każdy mną pomiatał. Każdy uwarzał mnie za śmiecia. Jednak potem zjawiłeś się Ty, w moim życiu. To Ty nadałeś kolory mojemu bezsensownemu życiu. Nie ukrywam, byłeś najważniejszą osobą i jedyną osobą, którą miałem i mnie kochała całym swoim sercem. Miałem bardzo dużo na swoim sumieniu.. Miałem szczególnie to, że to przeze mnie płakałeś, byłeś smutny.. Serce mnie strasznie bolało i postanowiłem, że nie będę dłużej Cię doprowadzać do smutku.. Wiem, teraz możesz mówić, że to nic takiego, lecz dla mnie to miało wielkie znaczenie. Pierwszy raz czułem się przez kogoś kochany. Nie byłem wyśmiewany. Czułem się bezpiecznie. Lecz kiedy ta rodzina Cię zabrała, coś się zmieniło.. Nie wiem czy to zauważyłeś.. Kocham Cię całym swoim serduszkiem, wiesz? Nie wiem czy to był przypadek, czy także los tak chciał, ale dziękuję za to, że trafiłeś tutaj.. Nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.. Przepraszam, nie chciałem takiego zakończenia.. Przepraszam. Jednak pamiętaj skarbie, zawsze jestem przy Tobie. Jestem od teraz Twoim aniołkiem stróżem.. Spotkamy się na drugim świecie.. Mam taką nadzieję.. Proszę, tylko nie płacz.. Będę się czuł podle mając jeszcze teraz Twoje łzy na sumieniu.. Przepraszam, że tak wyszło.. Kocham Cię na zawsze.
Tylko Twój Bradzio xx
Jak kto Brad nie żyje?! ;O to żart?! Czemu?! ;""(
OdpowiedzUsuńJak czytałam ten rozdział, płakać mi się chciało ;( dlaczego on to zrobił? :(
CO?! TO NIE MOŻE BYĆ PRAWDA! NIEEEEE! BRAD! CZEMU?! Ja umieram... Bez niego umieram...
OdpowiedzUsuńZabil się Bradzio ?! Ja płacze przez to rozumiesz ?!!! Teraz musi mnie przyjaciółka pocieszać��
OdpowiedzUsuńPowiedź mi że to był tylko sen Connor'a! Bradzio musi żyć
OdpowiedzUsuńNie, proszę nie ;ccc ja płaczę, serce mi właśnie pękło ;cc umieram , dlaczego Bradzio ;cc
OdpowiedzUsuńJak mogłaś... !!!!! ;( Nie, to nie może być prawda.. ! Nie wierzę w to. On nie mógł tak po prostu się zabić. Ta kreatura musiała się jeszcze pojawić i go wykończyć.. Nie mógł.. Nie!!!!! ;(
OdpowiedzUsuńmam łzy w oczach jezu nie... Ja już teraz nie wiem co ma być dalej bez Brada jeju
OdpowiedzUsuńw każdym razie cudowny blog <3
NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! O KURDE RYCZE
OdpowiedzUsuń