Obudziło mnie światło wpadające przez niezasłonięte okno.
Jak to? Jest już dzień?
Spojrzałem na łóżko Brada. Było puste. Zaczął ogarniać mnie niepokój. W mojej głowie układał się przerażający scenariusz.
Con spokojnie nie dramatyzuj tak, może jest w łazience, a ty wyobrażasz sobie Bóg wie co.
Odchyliłem poduszkę aby wziąć mój telefon. Zmarszczyłem brwi. Moja komórka gdzieś zniknęła.
Ah no tak przecież mi ją zabrali. Ugh... Ja nie jestem uzależniony.
Wstałem z łóżka i podszedłem do szafy. Wziąłem czyste ubrania i udałem się pod prysznic. Na korytarzu były tylko 2 pielęgniarki. Jeszcze nie widziałem pustego korytarza. Zerknąłem za zegar wiszący przy pokoju pielęgniarek. Wskazywał 6.45. Lekko się zdziwiłem. Nigdy nie wstawałem tak wcześnie.
O godzinie 7.14 przekroczyłem próg mojego pokoju.
Czy tak na prawdę jest mój? Jak mogę go nazywać moim pokojem skoro praktycznie nie ma tam moich rzeczy. To, że w nim śpię i przebywam w nim sporą część dnia nie oznacza, że to jest mój pokój.
-Cześć.- z zamyślenia wyrwał mnie głoś mojego współlokatora.
-Brad! Martwiłem się!- rzuciłem mu się na szyję. Mocno się zdziwił, ale odwzajemnił uścisk.
-Jak tam twoja noga?
-Lepiej. Gdzie byłeś?- puściłem go i udałem się w stronę okna.
-Przynieść ci śniadanie?- zapytał kierując się w stronę drzwi.
-Umm... Okay.
Uchyliłem okno. Do pokoju wdarł się przyjemny powiew wiatru. Usiadłem na łóżku i zacząłem masować moją obolałą kostkę.
-Connor co ty robisz?- zawołał Brad podbiegając do okna.- Nigdy nie otwieraj tego okna rozumiesz!?
-Ale dlaczego?
-Nie otwieraj i już.
Loczek położył się na łóżku i znów zaczął czytać książkę. Zacząłem jeść śniadanie.
-A ty nie jesz?- spojrzałem w jego stronę.
-Nie, jedz.- uśmiechnął się.
Szybko zjadłem posiłek i położyłem się. Pogrążyłem się w rozmyśleniach...
Na prawdę nie wiem co zrobiłem nie tak. Czemu oni się mnie wyrzekli? Nie mam już nikogo. Mój przyjaciel pewnie też nie chce mnie znać. Co to za przyjaciel który mnie zostawił? Jestem na tym świecie sam jak palec.
Po moich policzkach zaczęły płynąć łzy.
-Ej Connor co się dzieje?- usiadłem na łóżku. Brad usiadł obok mnie. Zaczął głaskać mnie po głowie.-Cii... Już dobrze nie płacz.
Wtuliłem się w niego jeszcze bardziej. Nie wiem jak długo tak trwaliśmy. Może sekundy, może minuty...
-Już lepiej?- spytał odsuwając się ode mnie.
-Tak, dzięki.
Wstałem z łóżka i udałem się w stronę drzwi.
-Gdzie idziesz?
-Sprawdzić która godzina,bo ci idioci uważają, że jestem uzależniony od telefonu i mi go zabrali.
Loczek wyciągnął rękę i wskazał na coś pomiędzy bransoletkami.
-Ja mam zegarek. Jest 11.26. Jeszcze dużo czasu do obiadu.
Udałem się z powrotem na moje łóżko. Brad rzucił się na swoje i znów zaczął czytać. Położyłem głowę na poduszce i odwróciłem ją w stronę czytającego chłopaka.
-Brad?- spojrzał na mnie obojętnym wzrokiem. -Jak skończysz czytać tą książkę to pożyczysz mi ją?
-Nie.
-Dlaczego?
-Bo to nie jest odpowiednia książka dla ciebie.
-A o czym jest?
-Nie ważna, na prawdę nie ważne.
-Brad?
-Co?- dało się wyczuć, że jest lekko wkurzony.
-Gdzie byłeś?
Cisza.
-Brad gdzie byłeś, martwiłem się...
-Nie musiałeś.
-Bałem się, że coś sobie zrobiłeś.- poprawił się na łóżku.- Gdzie byłeś?
Znowu cisza.
-Gdzie byłeś? Może byś mi odpowiedział, bo wychodzę na jakiegoś świra gadającego do siebie.- uśmiechnął się.- To cię bawi? Ciekawe czy będziesz się z tego śmiał.
Wyciągnąłem z pod głowy poduszkę i rzuciłem w niego.
-Ogarnij się. Jeszcze ktoś przyjdzie i będzie przypał.- odrzucił mi poduszkę.
Co go ugryzło? Pewnie wkurzyła go moja "dociekliwość". Ugh.. Gdyby mi za pierwszym razem odpowiedział gdzie był nie byłbym taki nachalny.. On chyba na nie rozumie, że jest dla mnie naprawdę ważny i nie wybaczyłbym sobie jakby coś mu się stało...
Brad to skryty chłopak. Mam nadzieję, że w końcu mi dostatecznie zaufa i otworzy się przede mną. Może staniemy się przyjaciółmi...
Czekam z niecierpliwością na nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńTo było zajefajne :3 Czekam już na next :)
OdpowiedzUsuńKurcze! Jestem mega ciekawa gdzie był Brad! Podejrzewam, że pewnie ma coś z tym wspólnego pudełko z żyletkami :/ I zastanawiam się dlaczego rodzice Connora się go wyrzekli... strasznie to tajemnicze :D Czekam na więcej! :***
OdpowiedzUsuń*.* genialne *.*
OdpowiedzUsuńSuperowy ^^ Ciekawi mnie gdzie był Brad?? Dawajcie szybko next!!! ;)
OdpowiedzUsuń